Moja subiektywna opowieść o nieustającej podróży odzyskiwania siebie.
Dzisiaj chcę Ci trochę opowiedzieć o mojej najnowszej fascynacji jaką jest
Mana Movement i jak to się u mnie zaczęło. Bo oczywiście było to przez tzw.
przypadek 🙂 który twierdzę, że jest nagrodą Pana Boga dla tych, którzy
pozostają otwarci na życie.
A więc tak.
Jesienią zeszłego roku, tak dla rozrywki, przeglądam sobie trochę FB. No i
widzę, jakiś mini-kurs za pare dolarów. Czytam, a to zupełnie jak opis tego, co
ja robię dla Kobiet, zwłaszcza w nowo rozpoczętym programie online „Głęboki
odpoczynek w ruchu”. Z zafascynowaniem od razu wykupuję ten kurs, no bo
przecież ta zgodność budzi we mnie totalną ciekawość, co tam można jeszcze
zrobić innego, ciekawego, transformującego.
Od razu praktykuję. Prostota praktyki na początku wywołuje moje zmieszanie.
Naprawdę? Tych kilka ruchów, których często używam jako przerywniki albo
rozgrzewkę w swoich praktykach, ma czynić takie cuda? Mój wzorzec
szukania skomplikowanych rzeczy, by były wartościowe, daje znać o sobie.
No ale ponieważ jest on już rozpoznany przeze mnie, nie odrzucam tej
praktyki. Wręcz przeciwnie, włącza się jeszcze większa ciekawość.
No to praktykuję dalej. Ale zauważam pewną różnicę niż dotychczas, ze
wszystkimi praktykami ruchowymi, których dotknęłam. Do przystąpienia do
niej nie używam „mózgu” 😉 tzn. nie mówię sobie za wiele w głowie
motywujących treści dlaczego dobrze, bym zrobiła tę praktykę, nie prowadzę
siebie na matę, by zrobić to, co słuszne. Tym razem czuję po prostu
przyciąganie. Moja wewnętrzna Istota już nie może się doczekać, kiedy
znowu usiądę do tej praktyki. To mnie po raz kolejny zadziwia. Przyciąganie
zamiast pchania siebie.
Zatem coraz częściej, w pewnym momencie praktycznie już co wieczór,
siadam, moszczę swoją przestrzeń i podążam. Za prowadzącą, za muzyką, za
sobą. Za tą energią, która mnie tak przyciąga. Nie wiele rozumiem, ale godzę
się, że nie muszę rozumieć. W sumie to nawet fajna część tego głębokiego
odpoczynku w ruchu.
Czuję jak wciąga mnie coraz bardziej. Chcę więcej. Kupuję kolejny kurs, tym
razem już o wiele droższy, ale nic to. Nie dyskutuję z tym silnym pragnieniem.
Pełna wersja praktyki Mana Movement. Uff. Zaczynam napotykać na opór.
Ciała. Umysłu. Sama nie wiem czego. Czuję się w niej jakoś tak niezdarnie,
nawet zawstydzona i taka mała. Zaczynam czuć jak wciąż moje ciało jest
pokurczoną przestrzenią, która pozwala tylko ułamkowi kobiecej energii
płynąć przeze mnie. No a teraz czuję, że ta zaczyna mocno napierać.
Nieliniowe ścieżki ruchu i energii kobiecej przepychają się przez napięcia,
stagnacje i przestoje. Czuję jak się poszerzam. Choć umysł coraz bardziej
przerażony. Już nie może utrzymać kontroli. Nareszcie. Rozpościeram
skrzydła szerzej i pewniej.
W życiu zewnętrznym też naraz napotykam na odbicie tego procesu
wewnętrznego. Opór. Życiowa stagnacja. Wszystko zaczyna drżeć i pękać.
Pojawia się we mnie coraz więcej napięcia i potrzeba rozpadnięcia. Na te
milion, krzywo przez innych poskładanych we mnie, kawałków. By tworzyć
siebie na nowo. A raczej, by pozwolić tej nieokiełznanej energii, by poskładała
mnie na sposób od dawna zapisany w moim ciele, duszy i sercu.
Czuję, że tym razem jej na to pozwolę.
Poddam się nieznanemu.
Ukocham w sobie te ciągle pogubione i niekochane części mnie.
Poznaję zatem Tancerkę.
Doświadczam Kreatorki zarówno jako Uzdrowicielka jak i Matka.
Momentami wsiadam na skrzydła Kochanki Wszechświata.
Jestem wolnością.
Jestem radością.
Jestem ucieleśnioną kobiecością.
Czuję jak wybieram życie w prawdzie i miłości.
Jak czułość i zrozumienie przejmują moje relacje.
Jak podstawowym paliwem do życia zupełnie naturalnie czynię wdzięczność i
radość.
Z ciekawością zauważam, że po każdym wieczorze spędzonym ze sobą w tej
praktyce, o poranku przez żyły moje przesącza się czysta radość. Taka wiesz,
bez powodu. Nawet nie dlatego, że żyję i kolejny dzień życia jest mi
podarowany. Ale jeszcze głębiej.
Ta radość to jakieś połączenie z całym kosmicznym planem, z jakim moja
dusza podjęła decyzje i ucieleśniła się w tym właśnie życiu jako ja. By uczyć
się bezwarunkowej miłości, wolności. By przebaczać oprawcom z każdego
wcześniejszego wcielenia. By wybaczać i sobie, bycie oprawcą dla innych. By
wreszcie czynić ciało lekkim, a serce wolnym.
I tak jestem sobie w tych doświadczeniach zupełnie z pogranicza „zdrowych
zmysłów” i czuję jak się WYŁANIAM. Jakby moje granice były pod zaborami.
Jak staję się Kobietą. Sobą. Kreatorką nowej rzeczywistości. Jak moje granice
wyłaniają się razem ze mną bez konieczności ich powszechnego
„stawiania”.
Czuję, że JESTEM. I sam ten stan jest istotą mojego istnienia. Jego głębokie
doświadczenie jest moja mocą. I do tego, w sposób oczywisty i
niezaprzeczalny czuję, że mam prawo tu być. Po swojemu.
Że przynależę i że poczucie osamotnienia było tylko kolejną warstwą do
zdjęcia z siebie, jak na wiosnę zdejmuje się ciężki płaszcz zimowy, by już na
następny sezon okryć się szlachetną i lekką wełną swojego jestestwa.
Mój głos zyskuje nowej głębi. Gardło otwiera się na WYRAŻANIE SIEBIE, a
mój system nerwowy wracając do równowagi pozwala na doświadczenia,
które kiedyś od razu otwierały we mnie ponowne doświadczanie traumy.
W marcu mija pięć miesięcy od rozpoczęcia tej nowej, na początku
niedocenionej przeze mnie praktyki, która sama mnie przyciągnęła i
przytrzymała. Ćwiczę już dwa albo nawet trzy razy dziennie.
Miękkość, poczucie bezpieczeństwa, ale i ta wolność i rozszerzanie się stają
się powoli moją codziennością. Praktyka ta wywodzi się też częściowo z
tańca, więc w pewnym sensie czuję, że materializuje się moja dziewczęca
tęsknota, by przetańczyć swoje życie.
I tak, któregoś poranka, budzę się tym razem z ogromną kobiecą już tęsknotą
w sercu, by móc dzielić się tą praktyką z innymi Kobietami. Jakaś
wewnętrzna gotowość spotyka się z poczuciem mojej głębokiej misji tutaj na
ziemi. I lekkie westchnienie smutku, że nie zapisałam się od razu na trening
trenerski, bo następny dopiero za rok.
Ale wiesz, że życie Cię słucha. I jak czuje Twoją prawdę, to Cię nie zostawia
z niczym. I tak, tego samego popołudnia, przychodzi do mnie mail od Mana
Mei, twórczyni tej metody, że zmienia strukturę kursów i właśnie stworzyła
nową, odświeżoną wersję treningu trenerskiego. Zapisy właśnie się
rozpoczynają:-)
Jak pewnie możesz się domyśleć, w pięć minut później, moja aplikacja o
przyjęcie na niego była już wysłana. I choć jego cena wchodziła już bardzo
mocno w moje oszczędności, było to jak spotkanie się właściwych
współrzędnych mojej duszy w żywością życia. Żadnych wątpliwości.
W maju ruszyłam w tę pogłębioną podróż. I już w sumie to nie wiem, czy w tej
opowieści zachowałam chronologię tych wszystkich doświadczeń, bo piszę to
z dzisiejszej perspektywy kończenia już tego pogłębionego etapu podróży.
To, co na pewno stało się dla mnie jasne, po początkowych wątpliwościach to
to, że jest to praktyka, w której nawet jeśli pozornie niewiele się dzieje, to i
tak, na wielu poziomach, wydarza się ogromnie dużo. Często na tym
poziomie poza rozumem, na poziomie Twojego systemu nerwowego, Twojej
duszy i kobiecej energii.
Mana Movement to bardzo przyjemna praktyka i taka właśnie niewinna.
Jest jak i nasza Kobiecość. Niewinna zmysłowość i rozkoszna miłość
mieszają się w niej jak w naczyniu wewnętrznej alchemii.
Wiesz, moje doświadczenia być może brzmią dość ekstremalnie, ale piękno tej
metody polega właśnie na tym, że każdej z nas daje to, czego w danym
momencie potrzebujemy i na co jesteśmy gotowe. Za czym tęsknimy i jaka
prawda żyje w naszym sercu. A ja byłam i wciąż jestem już bardzo gotowa.
Mana Movement to przestrzeń, w której spotykamy nasze ciała dokładnie w
tym miejscu, w jakim są. Bez oceny, wymogów czy nawet kierunku, w jakim
mają podążać. Dla mnie to przejaw najczystszej miłości do siebie i do życia
płynącego w nas. Zaufanie do jego mądrości.
A zatem podsumowując, w praktyce Mana Movement pracujemy na kilku
poziomach, fizycznym, energetycznym, emocjonalnym i duchowym, z których
każdy otwiera się dla Ciebie w właściwym czasie i zakresie spotykając Ciebie
dokładnie tam, gdzie masz być dzisiaj spotkana. Ani więcej ani mniej.
Czy zatem zechcesz dać się sobie samej spotkać i odkryć odrobinę więcej tej
Magii, którą jesteś?
Z całego serca zapraszam Cię do tego spotkania!